poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Farmy wiatrowe przyczyną załamania prognozowanych wyników Siemensa

Koncern w walce o dokonanie przełomu w polityce energetycznej: przyłącza do sieci energetycznej znajdujące się na morzu spowodowały wysokie straty Siemensa. Szef działu Niehage musi w związku z tym opuścić swoje stanowisko - a Siemens radykalnie obniżyć prognozę zysków.

Trudności związane z przyłączeniem do sieci energetycznej farm wiatrowych znajdujących się na morzu coraz mocniej odbijają się na wynikach Siemensa prezentowanych w bilansie. Według informacji gazety Financial Times Deutschland koncern utworzy w drugim kwartale rezerwę w wysokości odpowiadającej rezerwie z poprzedniego kwartału - wtedy były to 203 miliony euro. Ma to złagodzić skutki strat grożących koncernowi. Ponadto Siemens obniży roczny zysk netto wynoszący 6 miliardów euro z kontynuowanej transakcji. Ma to nastąpić wraz ze złożeniem raportu kwartalnego 25 kwietnia, jak donoszą źródła zbliżone do koncernu.
Równocześnie koncern wyciąga konsekwencje personalne: według informacji FTD Udo Niehage, szef działu ds. przesyłu energii, został zmuszony do odejścia. Siemens nie komentuje sprawy.

Te problemy pokazują, z jakimi trudnościami boryka się koncern realizujący strategię przełomu na rynku energii. Według źródeł związanych z branżą koncern przyjął zlecenia, nie posiadając wystarczających kompetencji technicznych i własnych możliwości produkcyjnych.



 

Rödl & Partner www.roedl.pl

dawid.dabrowski@roedl.pro

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Nowa ustawa o OZE a sytuacja obecnych inwestorów w energetykę odnawialną - analiza nowej sytuacji prawnej, ochrona poprzez przepisy intertemporalne, konstytucyjność nowej regulacji.

Projektowana ustawa o Odnawialnych Źródłach Energii, mimo podkreślenia w uzasadnieniu projektu, że ma wspierać rozwój energetyki odnawialnej w Polsce, przede wszystkim znacznie obecne zasady wsparcia zmodyfikuje. Przy czym dla części obecnych producentów zielonej energii, modyfikacja ta oznaczać będzie pogorszenie ich dotychczasowej sytuacji. Funkcjonujące już instalacje OZE (np. farmy wiatrowe, biogazownie, elektrownie wodne) objęte zostaną z momentem wejścia w życie nowej ustawy, nowymi zasadami wsparcia, co będzie miało niebagatelny wpływ na ich rentowność. Warto zatem przyjrzeć się projektowi ustawy o OZE, właśnie pod kątem jej oddziaływania na obecnych inwestorów. Znaczne pogorszenie ich sytuacji w stosunku do obecnego modelu wsparcia, może spowodować spadek zainteresowania tego typu inwestycjami, w szczególności przez zagraniczne podmioty, które mogą zrazić się nieprzewidywalnością polskiego systemu prawnego. Niewykluczone jest również wystąpienie inwestorów z roszczeniami odszkodowawczymi wobec Skarbu Państwa.Po zakończeniu lektury przedstawionego 22 grudnia 2011 roku projektu ustawy o OZE, chyba jednym z pierwszych nasuwających się pytań dla wielu, było pytanie: „A co z przepisami przejściowymi?”. Poza skromnym przepisem art. 124 ust. 2 projektu ustawy, odnoszącym się do decyzji przyznających pomoc publiczną oraz decyzji z zakresu instrumentów wspierających wytwarzanie energii z OZE i określającym, że decyzje te pozostają w mocy w dotychczasowym zakresie, przepisów przejściowych de facto brak.

Zgodnie z zamiarem projektodawcy, nowe zasady wsparcia obejmą również obecnych producentów energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych i to bez żadnego okresu przejściowego. Warto zatem przypomnieć, że projekt ustawy w jej pierwotnej wersji likwiduje gwarancję odbioru energii elektrycznej, a także likwiduje gwarancję jej zakupu po regulowanej cenie (za wyjątkiem mikroinstalacji). Zgodnie z art. 46 projektowanej ustawy wszystkie instalacje OZE mają być objęte nowym systemem wydawania świadectw pochodzenia, a opłata zastępcza zgodnie z projektem ma być obliczana według zupełnie innej metodologii. Co prawda resort gospodarki, po fali krytyki pierwotnego projektu i serii konsultacji ze środowiskami wytwórców energii z OZE, zapowiedział, że po zakończeniu konsultacji międzyresortowych końcem kwietnia, przedstawiona zostanie zmodyfikowana wersja projektu, która m.in. przywróci obowiązek zakupu zielonej energii od wszystkich jej wytwórców, a także regulowaną cenę jej zakupu, nadal jednak brak będzie systemowego rozwiązania problemu nagłej zmiany zasad wsparcia, nawet jeśli w nowej wersji, zmiana taka nie powinna być już aż tak dotkliwa.
 

Ustawodawca przy wprowadzaniu nowych rozwiązań legislacyjnych w każdej dziedzinie gospodarki, powinien brać pod uwagę zakotwiczoną w Konstytucji RP zasadę demokratycznego państwa prawa, z której wywodzą się: zasada lojalności państwa do obywatela, zasada ochrony inwestycji w toku, a także zasada ochrony praw nabytych. Wydaje się, że przy projektowaniu ustawy o OZE, powyższe zasady zostały w znacznej mierze pominięte. Resort Gospodarki nie zauważył, że obecni inwestorzy mogli liczyć, iż co najmniej do 2017 roku nie nastąpi zmiana zasad wsparcia. Na taki horyzont czasowy wskazuje bowiem rozporządzenie z dnia 14 sierpnia 2008 r. regulujące m.in. zasady uzyskania i przedstawienia do umorzenia świadectw pochodzenia, uiszczenia opłaty zastępczej, zakupu energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Projektodawca powinien przemyśleć, czy nie zasadne byłoby zastosować w stosunku do funkcjonujących już instalacji kotwicę czasową obowiązywania obecnych przepisów właśnie do końca 2017 roku. W innym przypadku istnieje ryzyko dochodzenia przez obecnych inwestorów roszczeń odszkodowawczych, o ile nowe zasady wsparcia pogorszą rentowność oddanych już do użytku instalacji OZE. O ile w przypadku starych zamortyzowanych już dawno elektrowni wodnych takie ryzyko raczej nie wystąpi, to już w przypadku świeżo oddanych do użytku farm wiatrowych, których finansowanie zostało oparte o obecne zasady, ryzyko jest większe.
 

Dodatkowy argument za wprowadzeniem odpowiednich przepisów przejściowych daje sam projektodawca, który zauważa potrzebę stabilności finansowej dla nowych inwestycji w OZE, zakładając w projekcie ustawy, iż objęcie wsparciem wynosić będzie 15 lat. Skoro tak, to również i obecni inwestorzy powinni analogicznie przez pewien okres być objęci gwarancją finansowania w oparciu o zasady, na których opierali się tworząc biznesplany, uzyskując zewnętrzne finansowanie, oraz oddawali do użytku instalacje.
 

Podkreślenia wymaga, iż ustawa o OZE jest konieczna, znakomita większość zastosowanych w niej rozwiązań zasługuje na aprobatę, w szczególności zmniejszenie dofinansowania dla technologii tańszych i powszechniejszych, a promowanie wsparcia technologii nowocześniejszych, ale przez to bardziej kosztownych. Nie łagodzi to jednak krytycznej oceny pierwszej odsłony projektu ustawy o OZE, która spowodowała zamrożenie wielu inwestycji OZE, w znacznej mierze poprzez wstrzymanie się banków z udzieleniem finansowania. Wprowadzenie do drugiej wersji projektu, oprócz innych poprawek, przepisów przejściowych, np. poprzez pozostawienie obowiązywania obecnych reguł do 2017 roku dla funkcjonujących już inwestycji OZE, za wyjątkiem już zamortyzowanych przedsięwzięć, albo wprowadzenie mechanizmu stopniowego przechodzenia z jednego systemu w drugi, z pewnością zatarłoby złe wrażenie po pierwszej wersji projektu, a w szczególności uatrakcyjniłoby polską energetykę odnawialną jako stabilną i przewidywalną w oczach przyszłych inwestorów. Dodatkowo dałoby gwarancję pełnej konstytucyjności nowej ustawy.
 


Rödl & Partner www.roedl.pl

dawid.dabrowski@roedl.pro

Redukcja wsparcia dla Współspalania



Współspalanie stanowi obecnie najbardziej rozpowszechnione źródło odnawialnej energii w Polsce i odpowiada obecnie za ponad połowę zielonej energii produkowanej w naszym kraju. Jak donosi PAP, w 2011 roku wydano sumie 4,5 mld zł na dotacje zielonej energii w Polsce w postaci świadectw pochodzenia, z czego 55% przyznano za sprzedaż energii wyprodukowanej z wykorzystaniem technologii współspalania.
Tak duża popularność współspalania na polskim rynku wynika przede wszystkim ze znacznej opłacalności stosowania tej technologii z uwagi na objęcie współspalania systemem zielonych certyfikatów oraz stosunkowo tanim oraz prostym procesem dostosowania wykorzystywanych technologii do wymogów współspalania. Na uwagę zasługuje przy tym fakt, iż od lat producenci energii w Polsce mogą liczyć na dopłaty w wysokości do 460 zł za 1 MWh energii uzyskiwanej ze współspalania. Prowadzi to do sytuacji, w której stopa zwrotu takiej inwestycji znacznie przekracza zwrot z inwestycji wykorzystujących inne źródła zielonej energii.
Jak wynika z informacji podawanych przez Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej, od 2006 roku elektrownie współspalające biomasę z węglem zarobiły w Polsce, dzięki otrzymywanemu wsparciu w postaci zielonych certyfikatów, blisko 4,5 mld zł. Należy jednakże zwrócić uwagę na fakt, iż z uwagi na zapowiedzi resortu gospodarki, pozycja współspalania na polskim rynku odnawialnych źródeł energii może w najbliższym czasie ulec znacznemu osłabieniu, a to z uwagi na planowane ograniczenie dotacji, poprzez obniżenie wartości zielonych certyfikatów dzięki wprowadzeniu odpowiedniego współczynnika korekcyjnego (w przypadku technologii współspalania oraz energetyki wodnej współczynnik ten miałby być niższy niż 1).
Planowane cięcia kosztów systemu wsparcia dla odnawialnych źródeł energii mają wynosić nawet do 1 mld zł rocznie. Na tym jednakże jeszcze nie koniec. Z zapowiedzi Departamentu Energetyki Odnawialnej w Ministerswie Gospodarki wynika, iż do roku 2020 wsparcie do współspalania biomasy ma w Polsce zniknąć całkowicie, poprzez wykluczenie współspalania z systemu zielonych certyfikatów. Takie posunięcie oznaczałoby nie tylko znaczną redukcje kosztów utrzymywania systemu wsparcia dla odnawialnych źródeł energii, ale pociągnęłoby za sobą również znaczące obniżenie przychodów wytwórców energii elektrycznej wykorzystujących technologię współspalania.