wtorek, 24 lipca 2012

Czy w Polsce jest potrzebna ustawa regulująca kwestię lokalizacji farm wiatrowych?

Polska energetyka opiera się na paliwach kopalnych, ale ich kończące się zasoby i unijne zobowiązania powodują, że coraz większym zainteresowaniem cieszą się odnawialne źródła energii (OZE), w tym energia wiatru. Jednak wiele projektów budowy farm wiatrowych spotyka się z protestami mieszkańców. Do 2020 r. Polska musi zwiększyć udział odnawialnych źródeł w całkowitym zużyciu energii co najmniej do 15 procent. Według Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej udział zużycia energii ze źródeł odnawialnych w zużyciu energii końcowej osiągnął w roku 2010 poziom ok. 8 proc. (energia brutto w finalnym zużyciu).

Energetyka wiatrowa to najszybciej rozwijający się sektor OZE w Polsce. Najnowsze opublikowane dane podają, iż w Polsce w energetyce wiatrowej zainstalowanych jest 1968,305 MW (stan na dzień 31.03.2012). Zgodnie z informacjami z Urzędu Regulacji Energetyki na koniec grudnia 2011 roku w Polsce w energetyce wiatrowej zainstalowanych było 1616,36 MW. Rok wcześniej, czyli na koniec 2010 r., było 1179 MW, rok 2011 dał więc przyrost o 437 MW, czyli o 18 MW mniej niż w roku 2010, gdy przyrost wynosił 455 MW. To znacznie poniżej prognoz operatorów, które dochodziły do 2.000 MW i znacznie poniżej możliwości branży. Dane pokazują, że pomimo wydania setek milionów euro dotacji z funduszy europejskich i krajowych dynamika wyraźnie spada. Wskazać należy, iż nasycenie elektrowniami wiatrowymi w Polsce należy do najniższych w Europie. Moc zainstalowana w energetyce wiatrowej na mieszkańca, to 0,012 kW, a na km2 obszaru lądowego przypada 1,44 kW

Należy jednak zwrócić uwagę, iż energetyka wiatrowa w Polsce to poza współspalaniem najszybciej rozwijający się sektor OZE. O ile jednak wg założeń nowej ustawy wsparcie dla współspalania biomasy ma maleć, tak dla wiatraków przyszłość szykuje się bardzo dobra. Tym bardziej, że na rynku są coraz sprawniejsze urządzenia, a koszt produkcji prądu z wiatru stale maleje. Biorąc pod uwagę niepewność i wahania na rynku paliw kopalnych zainteresowanie sektorem OZE stało się dla wielu inwestorów naturalnym kierunkiem rozwoju. Wskazać jednak należy, iż gdy inwestor znajdzie już teren o odpowiedniej wietrzności, musi się jednak liczyć z tym, że mieszkańcy pobliskich terenów nie zgodzą się łatwo na budowę, obawiając się zagrożeń z tym związanych. Mówiąc o zagrożeniach płynących z sąsiedztwa farmy wiatrowej najczęściej wspomina się o hałasie, wibracjach, psuciu krajobrazu i niebezpieczeństwie, jakim są turbiny dla przelatujących ptaków.

Problem został dostrzeżony przez stowarzyszenia lokalne, które w liście do Ministerstwa Środowiska zwróciły uwagę na potrzebę dokładniejszego uregulowania aspektów inwestycji w tym zakresie. Obecnie obowiązujące uregulowania dotyczące regulacji środowiskowych nakazują inwestorom budującym farmy wiatrowe m.in. zdobycie dla tego rodzaju inwestycji decyzji środowiskowej, która jest wydawana przez poszczególne gminy. W celu zdobycia decyzji środowiskowej inwestor musi sporządzić raport oddziaływania na środowisko, w którym wskaże prognozy oddziaływania farmy wiatrowej m.in. na lokalną faunę i florę, a także zbada kwestie hałasu, który może być generowany przez funkcjonujące elektrownie wiatrowe. Dopuszczalny przez polskie prawo poziom hałasu w terenie zabudowań mieszkalnych to 40 dB w dzień i 45 dB w nocy. Inwestor musi także zdobyć m.in. opinię Urzędu Lotnictwa Cywilnego czy lotnictwa wojskowego. Przed wydaniem decyzji środowiskowej lokalne władze mogą jeszcze spytać o zdanie Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, której opinia nie jest jednak dla nich wiążąca.

Lokalne stowarzyszenia, które wystosowały list uważają jednak, iż praktykę wydawania pozwoleń środowiskowych dla farm wiatrowych należałoby jednak zmienić. Na problem ten uwagę zwróciła również Sejmowa Komisja Gospodarki, która zwróciła się do rządu o uregulowanie kwestii minimalnej odległości od zabudowań, w jakiej mogłyby zostać zlokalizowane farmy wiatrowe. Na Pomorzu i Kujawach natomiast od miesięcy toczy się spór między wiatrakowymi firmami, a samorządem województwa. Marszałek województwa kujawsko-pomorskiego chce, by wiatraków było mniej, ponieważ jego zdaniem są to przestarzałe instalacje szpecące krajobraz. Z uwagi na to, zlecił naukowcom przygotowanie raportu badającego wpływ na środowisko i mieszkańców.

Na zlecenie marszałka, Polska Akademia Nauk przygotowała ekspertyzę, z której wynika, że minimalna odległość elektrowni od zabudowań powinna wynosić 500 metrów. Profesor Marek Degórski z Polskiej Akademii Nauk, pod którego kierownictwem zostało przeprowadzone badanie „Energetyka wiatrowa w kontekście ochrony krajobrazu przyrodniczego i kulturowego w województwie kujawsko–pomorskim”, wskazuje, iż do średniej wielkości wiatraka, ok. 100 metrowego, strefa podprogowa, gdzie nie powinno znajdować się żadne osadnictwo, to 500 metrów. Przeprowadzane były wielowariantowe rozwiązania, które uwzględniały jakość życia i ład przestrzenny. Zdaniem eksperta wskazana powyżej odległość 500 metrów powinna być absolutnym wyłączeniem. Aktualnie brak jest regulacji prawnych dotyczących energetyki wiatrowej, co sprawia, że elektrownie stawiane są zbyt blisko domów.

Według opinii profesora w Polsce i w pozostałych krajach Unii Europejskiej, nie ma jednoznacznych regulacji dotyczących elektrowni wiatrowych. W związku z tym zdaniem naukowca powinna zostać stworzona odpowiednia legislacja w tym zakresie. Profesor zwraca również uwagę, iż w obowiązujących obecnie przepisach brak jest spójności, kompleksowości prawa, które gromadziłyby powyżej wskazane kwestie w jednym akcie prawnym. Ponadto dodaje, iż nie ma również jednoznaczności czy do wiatraków należałoby stosować przepisy dotyczące zabudowy zwartej czy rozproszonej tych dopuszczonych norm hałasu. Ekspert podkreśla także, iż unijne zobowiązania zakładają, iż Polska do roku 2020 musi wytwarzać przynajmniej 15 procent energii z odnawialnych źródeł. Z uwagi na to stworzenie jednoznacznych regulacji prawnych jest niezwykle istotne. Jednym z ostatnich przykładów inwestycji w energię wiatrową jest projekt zlokalizowanej na Opolszczyźnie farmy wiatrowej Kietrz. Jest on już na etapie prac budowlanych, a produkcja energii ma ruszyć w pierwszym kwartale przyszłego roku. Do tego czasu, w pierwszym etapie inwestycji, powstanie 4,5 MW elektrowni wiatrowych, a farma wiatrowa Kietrz ma się składać docelowo z wiatraków o łącznej mocy około 24-28 MW.

Rödl & Partner www.roedl.pl

dawid.dabrowski@roedl.pro


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz